Długotrwały sukces nigdy nie jest dziełem przypadków i zbiegów okoliczności. W bardzo dużym stopniu zależy on od wyrobionych nawyków, które mogą nam albo wiernie służyć, albo być największym przekleństwem.
Dlaczego książkową wiedzę trzeba przeżyć?
Podczas zajęć ze studentami z profilowania behawioralnego i wykrywania kłamania wywiązała się żywa dyskusja dotycząca oznak kłamania. Genezą do owej dyskusji była analiza dokumentu video, gdzie studenci mieli za zadanie wykazać materialnie, kto kogo celowo wprowadza w błąd. Ze zdziwieniem przysłuchiwałem się argumentom uzasadniającym, dlaczego pan X kłamie, a pan Y już nie. Wszystkie argumenty w opinii studentów niezbicie materialnie wykazywały, kto kłamał i bazowały wyłącznie na sygnałach niewerbalnych. Ćwiczenie nie było podchwytliwe, a dla osób posiadających wiedzę praktyczną z zakresu badania wiarygodności byłoby wręcz banalnie proste. Co było dla studentów wielce zaskakujące, żaden niewerbalny sygnał nie wskazywał braku wiarygodności, a gdyby ćwiczenie miało formę audio, bez najmniejszego problemu można by materialnie wykazywać, kto mija się z prawdą.
Problemy, z którymi spotykamy się w życiu, rzadko idealnie pasują do przykładów z książek. Stosowanie poznanych modeli teoretycznych w sytuacjach życiowych wymaga zdolności adaptacyjnych i rozpoznawania, które elementy teorii są przydatne od ręki, a które elementy zależą od kontekstu.
Naiwnością jest zadawanie pytania, czy jak przeczytasz książki o robieniu porządku, to z automatu będziesz porządek utrzymywać.