Najprostszą formą wpływu jest szantaż emocjonalny.
AI i jej wpływ na jakość myślenia i brak refleksyjności
Dla jednych AI to narzędzie wspomagające umysł.
Dla drugich AI staje się jego zastępcą.
Kiedy wymyślono kalkulator, przepowiadano zniknięcie z rynku matematyków. Teraz powstała sztuczna inteligencja i oddelegowano myślenie komputerom. Dożyliśmy czasów, gdy AI może za nas napisać pismo reklamacyjne, czy pracę magisterską.
Wygoda korzystania z AI zderza się z fundamentalnym pytaniem:
1️⃣ Czy delegując myślenie, nie tracimy czegoś znacznie cenniejszego?
2️⃣ Czy oddając kolejne obszary wysiłku poznawczego, mimowolnie oddajemy także część naszego człowieczeństwa – zdolność do głębokiej, autentycznej refleksji?
Nasz umysł to mięsień, który rozwija się przez wysiłek intelektualny. Kiedy przestajemy go ćwiczyć, zaczyna zanikać. Demencja to w dużej mierze brak intelektualnej stymulacji mózgu. Powierzając AI zadania, które kiedyś wymagały od nas krytycznego myślenia, głębszej analizy czy weryfikacji faktów, stopniowo wpadamy w pułapkę poznawczego outsourcingu. Zyskujemy czas, ponieważ nie musimy przedzierać się przez gąszcz informacji, by znaleźć odpowiedź. Wystarczy zapytać. Tylko czym jest odpowiedź bez drogi, która do niej prowadzi? Czym jest wiedza bez kontekstu jej zrozumienia? Stajemy się kolekcjonerami gotowych wniosków, zupełnie nie rozumiejąc fundamentów, na których zostały zbudowane.
Argument, że „Komputery się nie mylą” nabiera nowego, niebezpiecznego sensu, który staje się usprawiedliwieniem dla intelektualnego lenistwa.
Sztuczna inteligencja dynamicznie wkroczyła do biznesu. Nie mam jednak przekonania, że zastąpi ona doświadczonych menedżerów, handlowców czy negocjatorów. Nie boję się o swoją przyszłość na rynku. Nawet konfrontacja z klientem, który w trakcie rozmowy próbuje mnie zastraszyć wpisaniem w AI pytania:
„Jak rozwiązać konflikt interesów pomiędzy dwoma stronami negocjacji”,
nie powoduje u mnie drgania powiek. Uważam, że AI to głównie narzędzie dla leniwych ludzi, którzy nie zadają sobie pytania, czy odpowiedź od AI jest prawidłowa. Termomix jest również świetnym narzędziem dla tych, którym nie chce się myśleć, co ugotować na obiad. Smak potraw zupełnie pomijam, bo o gustach podniebienia się nie dyskutuje.
Oczywiście rozumiem, że kluczem jest świadome podejście do korzystania z AI. Traktowanie AI jako punktu wyjścia, nie punktu końcowego w procesie myślenia. Gdy otrzymuję (p)odpowiedź od AI, traktuję ją jako zaproszenie do głębszej refleksji, nie jako ostateczny wyrok. Mam świadomość, że muszę zadać sobie pytania:
1️⃣ Skąd wiem, że ta informacja jest prawdziwa?
2️⃣ Jakie są jej ograniczenia?
3️⃣ Co zostało pominięte?
4️⃣ Jak mogę zweryfikować te dane?
Kiedy stworzono Internet z dostępem do wiedzy całego świata, naiwnie myślano, że to wyeliminuje głupotę. Wyzwaniem naszych czasów nie jest nauczenie się efektywnego korzystania z AI. Prawdziwym wyzwaniem jest zachowanie tego, co najbardziej ludzkie: zdolności do zwątpienia, do zdziwienia, do zmiany zdania, do dostrzeżenia niuansów, których żaden algorytm nie wychwyci.