Zauważam, że im bardziej ktoś buduje swój personal branding w social mediach tym gorzej negocjuje off-line.
Pokaż mi swój zegarek, a powiem Ci, dlaczego słabo negocjujesz
Nie. Nie mam na myśli zegarków, które mają podkreślać status majątkowy. Chodzi o mrugające świecidełka, noszone na nadgarstkach, które w teatrze czy kinie powodują, że „analogowy widz” nie ma już możliwości delektowania się obrazem i dźwiękiem.
Gdy na nadgarstku masz urządzenie, które ciągle przypomina, że świat zewnętrzny domaga się Twojej uwagi, pojawia się problem i syndrom FOMO.
Kupujemy smartwatche, żeby kontrolować swoje zdrowie, sen, aktywność i stres, a ustawiamy je tak, że stają się źródłem stresu i rozproszenia uwagi.
W teatrze na zegarku przeczytałeś początek wiadomości:
„Musimy jutro porozmawiać o…”
Podnosisz wzrok i próbujesz wrócić do spektaklu. Fizycznie jesteś na widowni. Psychicznie znajdujesz się już w jutrzejszej rozmowie.