Skuteczność w negocjacjach sprowadza się do otrzymywania od innych tego, czego się chce, oferując w zamian to, czego potrzebują inni. Nie jest to kwestia technik, manipulacji, czy wpływu.
Każdy ma plan na negocjacje, dopóki nie …
“Każdy ma plan, dopóki nie dostanie w mordę!”.
Te dosadne słowa Mike’a Tysona doskonale oddają podejście negocjatorów – amatorów do czekających ich negocjacji.
W czasach, gdy informacja jest na wyciagnięcie ręki, wiele negocjacji handlowych jest banalnych, żeby nie powiedzieć, że wręcz nudnych. Kiedy trzymasz w ręku lepszą kontrofertę do oferty, którą ktoś ci negocjacyjnie zaproponował, to dokręcenie śruby, a nawet negocjacyjne zniszczenie kogoś, komu bardzo zależy, to dziecięca igraszka.
Kto z ludzi biznesu nie słyszał bajkowych opowieści o negocjacyjnych sukcesach, zwłaszcza tych zakupowych, gdzie wystarczyło postraszyć kontrahenta kontrofertą od konkurencyjnej firmy i uzyskać natychmiastowe spuszczenie negocjacyjnych gaci?
Jeśli zbierzesz oferty z rynku, posortujesz je według jakiegoś ważnego dla ciebie kryterium, np. od oferty najtańszej do najdroższej, to negocjacyjna egzekucja drugiej strony nie jest jakimkolwiek wyzwaniem.
Jeśli drugiej stronie bardzo zależy, żeby zrobić interes, to zdejmie gacie, nawet przez głowę.